Przygotowania rozpoczęłam tak właściwie już w lipcu ubiegłego roku. Byłam wtedy na wizycie u ginekologa, zaczęłam brać kwas foliowy, magnez, później były wizyty u endokrynologa i obniżanie poziomu TSH. Od 4 cykli mierzę temperaturę i obserwuję owulację. Całkiem mocno się w to wkręciłam. Od dziś detoks organizmu - tylko jedna kawa dziennie, zero alkoholu, dużo wody. Poranek zaczęłam standardowo od Euthyroxu, później wypicie wody z cytryną i kolendrą, jajecznica na boczku i cebuli + 1 pomidor śliwkowy. Jestem na etapie czytania książki Agnieszki Maciąg o diecie niełączenia, tylko póki co ciężko mi to wprowadzić (no jak to że mam nie zjeść chlebka z twarożkiem?!). Teraz siedzę w pracy i niezbyt mam co robić więc się nakręcam na moją ciążę przyszłą. Koleżanki prawie już wszystkie albo dzieciate albo właśnie zaszły. Teraz kolej na mnie. Trochę ruchu żeby dotrzeć na obiad. Niestety reguły nowej diety wzięły w łeb kiedy zjadłam kotleta z ziemniakami. No ale trudno. Dzisie...